subscribe: Posts | Comments

Orzeł i sęp

Comments Off

W każdym z nas znajdują się różne skłonności. To, dlaczego wybieramy określone postawy i zachowania, wynika z pewnością z wielu czynników, które oddziaływały na kształtowanie się naszych motywacji. Ale czy jest to usprawiedliwieniem w sytuacji, w której okoliczności w których żyliśmy w większym stopniu oddziaływały na nas negatywnie? Czy możemy spojrzeć na ludzi krzywdzących innych i powiedzieć o tym, że z pewnością sami kiedyś zostali skrzywdzeni i to tłumaczy ich działanie? Z drugiej strony widzimy też ludzi, którzy otrzymali wiele dobra. Jednak nie odwzajemnili się tym samym w stosunku do innych. Jest w nas coś więcej. Sfera naszej woli, dokonywanych głęboko w nas wyborów. Wybory, których dokonujemy w ostatecznym rozrachunku okazują się być czymś, co nie tylko wypływa z tego, jak zostaliśmy ukształtowani, ale to one kształtują nas, określając kierunek naszej podróży. Niektóre z wyborów podejmujemy bardzo świadomie. Inne zapadają w nas „siłą rozpędu”. One ujawniają ukształtowane w nas postawy. W stosunku do świata zewnętrznego wykazujemy się postawą orła lub sępa. Czym one się różnią? Sęp, jako padlinożerca, kojarzy się nam dosyć jednoznacznie. Tym, co pobudza go do działania jest smród. Krąży wysoko na niebie mając nadzieję, że smród padliny dotrze do jego nozdrzy. Gdy już uchwyci interesujący go zapach, to staje się rzeczą wiadomą, czym będzie się dalej zajmował. Dla ludzi smród padliny zwykle jest na tyle odrażający, że nie chcemy się do niej zbliżać. I rzeczą dziwną wydaje się dla nas istnienie stworzeń, których życie jest skoncentrowane na padlinie. Niestety wielu ludzi wykazuje się podobną naturą w stosunku do słabości, potknięć, grzechów, czy nawet fałszywych informacji wypowiedzianych w stosunku do bliźnich. Cudze słabości wydają się być w ich życiu tłem, na którym mogą dostrzec siebie w lepszym świetle. Gdybyśmy zobaczyli piękną kobietę, elegancko ubraną, z nienagannym makijażem, która ciągnie za sobą worek pełen padliny, ponieważ uznała, że jej perfumy będą jeszcze bardziej doceniane na tle tego smrodu, to byłoby to bardzo groteskową sceną. W codziennym życiu nie widzimy fizycznie takich scen, jednak często mamy do czynienia z ludźmi, którzy robią to w wymiarze psychologicznym. Jeden z kabaretów opisał tą skłonność krótkim, dobitnym stwierdzeniem, które mówi: „człowiek czuje się lepszy, gdy drugiego opieprzy”. Współczuję bardzo osobom, które potrzebują karmić się cudzymi brudami, którzy je wyolbrzymiają i wołają innych jak na wykwintną ucztę, by pławić się w cudzych problemach. Pomijam już fakt, że często te brudy okazują się jedynie plotkami pochodzącymi z ust ludzi o dużym zapotrzebowaniu na padlinę. Niektóre rzeczy, które zdarzyło mi się słyszeć na swój temat, były ewidentnie zrodzone z głębi potrzeby pastwienia się nad kimś. W tym przypadku padło na mnie. Rok temu tłumaczyłem się, na drugim końcu Polski, komuś kto słyszał, że mój syn jest narkomanem i dilerem. Gdy to usłyszałem, dotknęło mnie to, że ktoś swoje chore potrzeby próbuje załatwiać mieszając w to mojego, wówczas 8-letniego, synka. Słyszę wiele dziwnych rzeczy o niektórych ludziach, a gdy ich poznaję, okazuje się, że żadna z rozpowszechnianych informacji nie była prawdą. Przed laty, w podobnych sytuacjach, próbowałem wyjaśniać tego typu nieporozumienia. Myślałem, że ludzie mówią na temat innych źle z powodu braku pozytywnych informacji. To jednak okazało się nieprawdą. W ogromnej ilości takich przypadków, ludzie z naturą sępa czuli się zakłopotani i zagrożeni, gdy widzieli, że próbuję „wyrwać” im ich ulubioną historię na czyjś temat. Walczyli o to jak sęp o kawałek padliny. A gdy udawało się pozbawić ich jakiegoś argumentu, zwykle nie przyznawali, że się mylili, tylko ochoczo szukali kolejnych brudów, nie dbając o to z jakiego pochodzą źródła i czy są prawdą. Cóż, jeśli nawet są, to grzebanie w cudzym śmietniku gorzej świadczy o grzebiącym niż o właścicielu śmietnika. Zrozumiałem, że dla wielu osób, coś od czego ja chciałbym trzymać się z daleka, jest ulubionym psychologicznym pokarmem. Strażnicy cudzej moralności mają przedziwne sumienie. Nie jestem w stanie go zrozumieć. Zupełnie inną postawą, z którą można zetknąć się pośród wielu ludzi, jest postawa orła. Orzeł również przepatruje ziemię, przemierzając niebo. Szuka zdrowej, świeżej, żywej zdobyczy, którą będzie mógł się posilić i którą z dumą przyniesie swoim pisklętom. Apostoł Paweł w Liście do Filipian mówi o czymś, co dawało mu siłę, energię i pokój w działaniach, które prowadził. Zachęca też innych do tego, by przyjęli podobne postawy. „Wreszcie, bracia, myślcie tylko o tym, co prawdziwe, co poczciwe, co sprawiedliwe, co czyste, co miłe, co chwalebne, co jest cnotą i godne pochwały. Czyńcie to, czego się nauczyliście i co przejęliście, co słyszeliście, i co widzieliście u mnie; a Bóg pokoju będzie z wami” (Fil. 4.8-9). Postawa orła, jaką wykazywał się Apostoł Paweł, z pewnością jest czymś o wiele bardziej godnym naśladowania niż postawa sępa. My decydujemy o tym, czym będziemy się kierowali w wielu codziennych sytuacjach w życiu. Zobaczymy rwącego się z naszego wnętrza sępa, gotowego pożerać padlinę i grzebać w cudzym śmietniku. Będziemy widzieli też w sobie postawę orła. Ciągle na nowo będziemy mogli decydować, którego z nich nakarmimy, a którego pozostawimy głodnym. Jedna i druga postawa jest częścią nas, i nic nie ma tak wielkiego wpływu na ich osłabianie lub umacnianie jak nasze osobiste wybory. To one decydują o tym, kim będziemy w przyszłości – czy przeistoczymy się w sępa, cieszącego się z cudzych nieszczęść, czy też będziemy orłem omijającym cudze śmietniki.