subscribe: Posts | Comments

List do przyjaciela

0 comments

Słyszałeś o tym, że wiele się u mnie zmieniło i jest to prawda. Zrozumiałem, że Bóg jest kimś zupełnie innym, niż sobie to wyobrażałem przez całe moje życie. W dzieciństwie jak i kiedy byłem nastolatkiem, ukształtował się we mnie obraz Boga, który wyglądał na odrealnionego starca siedzącego gdzieś w jakimś enigmatycznym Niebie, od czasu do czasu spoglądał na Ziemię w celu zesłania kary za grzechy, czy to na indywidualne osoby, czy to na większe grupy ludzi. Szczerze mówiąc uważałem Go za mit, który został skonstruowany do tego, by mieć argument służący do kontrolowania zachowań społeczeństwa. Mit ten wydawał się być już cokolwiek zużyty i niepotrzebny. Ostatnio jednak zacząłem czytać Biblię i jestem pod kolosalnym wrażeniem. Okazało się, że moje wyobrażenia na temat Boga bardziej pasowały do tego, by przedstawić wrogiego Mu szatana. A sam Bóg w świetle tego, co mówi Biblia, jest Kimś kto jest przepełniony niedającą się zmierzyć ani opisać miłością i dobrocią w stosunku do nas. Niestety jednak ludzkość na samym początku w osobie Adama i Ewy, popadła w grzech, w konsekwencji którego zarówno oni jak i wszyscy ich potomkowie- czyli my, zostaliśmy oddzieleni od Boga i możliwości doświadczania tego, jakim Bóg jest naprawdę. Od Adama i Ewy aż do pojawienia się Chrystusa Boża miłość choć realna była dla nas niedostępna. Kiedyś przydarzyło mi się, że gdy zimą wróciłem do domu z pracy, byłem bardzo zmarznięty, jedyne o czym marzyłem to wziąć gorący prysznic i napić się herbaty. Przed drzwiami jednak okazało się, że klucze zostawiłem w pracy. Wszystko to co czekało na mnie za drzwiami było moje, jednak popełniłem błąd, przez który pozbawiłem się na ten krótki czas tego, czego tak potrzebowałem i do czego też miałem prawo. Tak przedstawia się sprawa z naszym grzechem. Grzech sprowadził na nas problemy, umieścił nas w sytuacji, w której jesteśmy poza obszarem doświadczania Bożej dobroci, ale nie spowodował tego, że Bóg przestał być dobry lub zrezygnował z dobrego plany względem nas. Daje nam szansę na to, byśmy wrócili po klucze. Oczywiście też możemy nic z tym nie robić i pozostać na zawsze oddzieleni od Boga. Według Biblii szatan działa gorliwie, by tak właśnie się stało. To dlatego tak często mamy wypaczony obraz Boga i Jego dobroci. Kolejną ważną rzeczą jakiej dowiedziałem się z Biblii jest to, co Bóg robi z powodu naszych grzechów. Zawsze naturalną rzeczą wydawało mi się, że jeśli On jest, to będzie domagał się od nas rozliczenia za całe zło, którego się dopuściliśmy. Zaskakującą jednak rzeczą jest fakt związany z prawdziwym powodem, dla którego Chrystus przyszedł na Ziemię. Sprawa wygląda tak: Bóg jest sprawiedliwy, nasze grzechy są prawdziwe i nie są rzeczą błahą, rozliczenie się z nich kosztowałoby zbyt wiele, czyli wieczność każdego z nas z dala od Boga. On jednak posłał swojego Syna, który nigdy nie był winien jakiegokolwiek grzechu. Postanowił też wziąć na siebie nasze grzechy. By jakoś to zilustrować odwołam się do historii, którą niedawno przeczytałem w jakiejś książce.

Pewien sędzia orzekał w sprawie wykroczenia, za które groziła grzywna. Na sali sądowej odkrył też, że sprawa dotyczy jego najlepszego przyjaciela z dzieciństwa, którego nie widział od 20 lat. Był szczęśliwy, że znów może go zobaczyć jednak sytuacja, w której się znaleźli stawiała ich po dwóch stronach barykady. Sędzia orzekł najwyższy możliwy wymiar grzywny w tej sprawie. Nie chciał, by ktoś posądzał go o niesprawiedliwość. Jednak po wyjściu z sali sądowej sędzia zapłacił grzywną z własnych pieniędzy i zabrał ze sobą swojego przyjaciela, by cieszyć się z tego spotkania. Podobnie Bóg nie zrezygnował z swoich zasad i sprawiedliwości. Stworzył nam jednak możliwość ucieczki do Niego dzięki temu, ze Jezus, pełen sprawiedliwości, czystości i świętości zapłacił na krzyżu za nasz grzech biorąc na siebie karę, która nam przysługiwała. Uniewinnienie więc jest czymś, co może przywrócić nam dostęp do Bożej życzliwości i dobroci, ochronić przed piekłem po śmierci. Musimy jednak odnieść się do tego w osobisty sposób przyjmując ewangelię. Swoją drogą to słowo wydaje się takie religijne, jednak jego prawdziwe znaczenie to „radosna wiadomość”. Dopiero teraz zaczynam rozumieć czym możemy się cieszyć. Bóg otworzył nam przez Jezusa drogę powrotu do siebie i czeka na nas pełen łaski, miłości i dobroci a my możemy dokonać wyboru, że wejdziemy na tę drogę. Więc decyzja należy do nas. Ja podjąłem swoją po dogłębnym przemyśleniu wszystkiego tego, co wynikało ze słów Nowego Testamentu. Kiedy stało się to dla mnie jasne, pomodliłem się takimi słowami:

Boże wiem, że jesteś pełen miłości i dobra w stosunku do mnie i do każdego człowieka. Wiem też, że ja jestem grzeszny i zasługuję na potępienie, które byłoby całkowicie słuszne, gdybym go doświadczył. Jednak dziękuję Ci za to co umożliwiłeś mi przez ofiarę Jezusa. Chcę oddać Ci swoje grzechy wierząc, że na krzyżu została zapłacona cena, dzięki której jestem od nich wolny. Przyjmuje to jako prawdę, która jest warta zaufania. Oddaję Ci też swoje życie, chcę spędzić je z Tobą tu na ziemi, chcę poznawać Cię poprzez Twoje Słowo i działanie w moim życiu. Chcę podporządkować się Tobie tutaj. Chcę też spędzić z Tobą wieczność, gdy skończy się moje życie na ziemi. Dziękuję Ci za to, że umożliwiłeś mi to.

Od momentu tej modlitwy minął już jakiś czas, wystarczająco długi, bym mógł się przekonać o różnicy jaka ma miejsce w moim życiu przed podjęciem tej decyzji i po niej. Z grubsza jednak powiem, że to co się stało w wyniku zrozumienia i zaakceptowania ewangelii przeze mnie jest czymś tak dobrym, że życzyłbym wszystkim, tak swoim przyjaciołom jak i wrogom, by mogli doświadczyć tego dla siebie. Oczywiście by było to możliwe potrzebujemy najpierw osobiście to przemyśleć i zrozumieć a później zaakceptować. Wiesz, że komu jak komu, ale tobie życzę naprawdę dobrze, dlatego też chciałbym cię prosić abyś nie zignorował tej sprawy. Masz Nowy Testament, tam znajdziesz wszystko to o czym pisałem podane znacznie lepiej, niż ja mógłbym to kiedykolwiek wyrazić.

Share